Imprezowy Rozkład Jazdy!

Wiadomości / Wydarzenia

Projekt Intryga - recenzja (2010-02-12)
Intryga   rap   jazz   hip hop   news   muzyka   recenzja   Mona   O2LD   Feto   Slyther
Projekt Intryga miał premierę w marcu 2009 roku. Rap Feta i Mony na bitach dwóch utalentowanych producentów - Slythera i O2LDA. Zapraszamy do przeczytania recenzji materiału!


Pierwszy minialbum trójmiejskiej formacji Intryga. Pierwszy i od razu zaskakujący. Wprowadza na polski rynek coś czego dawno nie słyszałem. Wspaniałe zestawienie muzyki jazzowej i rapu.  


Album rozpoczyna kawałek „…Ciebie Nie Ma”, którego intro do złudzenia przypomina sample zespołu Skalpel. Być może korzystali, a jeśli tak, to od najlepszych. Połowa utworu opowiada historię kobiety, która chciałaby na swojej drodze spotkać mężczyznę, w którym mogłaby się zakochać – rapowane przez Monę. Druga połowa przedstawia myśli mężczyzny, który również szuka miłości – o nim natomiast opowiada Feto. Pod koniec on wchodzi do kawiarni, gdzie siedzi wcześniej wspomniana kobieta. Tutaj zaczyna się historia… 


Następny utwór na płycie zaczyna się spokojnym bitem i trąbkowym solo. „Intryga” to dalsza część historii. Oboje zwracają na siebie uwagę. Przez cały dzień zastanawiają się nad tym jak podejść do drugiej osoby, oraz co myślą o sobie. Kobieta zamawia dwie lampki czerwonego wina i próbuje przyciągnąć obiekt swoich westchnień do stolika. Mężczyzna wstaje i podchodzi do niej. Wokale Mony i Feto przeplatają się wzajemnie będąc głosami bohaterów opowieści.  


Trzeci utwór „Wolnym Tempem” to relacja ze spaceru obojga ludzi. Rozmowa w czasie przechadzania się alejkami przy świetle księżyca. Kobieta chce prawdziwej miłości i pragnie powiedzieć towarzyszowi, że jej się podoba. Zaprasza go do mieszkania, a on mimo zaskoczenia wchodzi… 


Kolejny kawałek na EP–ce nazywa się „U niej”. Na początku mężczyzna opowiada o doznaniach po wejściu do mieszkania kobiety. Następnie sytuacja rozwija się szybko. Rozmowa, wino, wreszcie upojna noc z „seksem z najwyższej półki” (jak rapuje Feto). Kobieta zakochuje się i marzy o jeszcze wielu takich sytuacjach. 


Następnym utworem jest „Niepewność”. Jak sama nazwa wskazuje opowiada o niepewnościach, które targają obojgiem kochanków. Ostatnie słowa brzmią: „Teraz pozostaje mi tylko nie zepsuć finału… Ale… Ja psuję finał. Tonę. Przybiegam do ciebie, a ty mi na to – Niech pan tonie.” 


I tak dochodzimy do przedostatniego utworu na płycie, którego tytuł po słowach ze wcześniejszego wydaje się być oczywisty – „Rozstanie”. Jest to ostatnia część historii przypadkowej miłości między kobietą i mężczyzną opowiedzianą w acid jazzowych rytmach i rapowanych słowach Mony i Feto. Klawisze i perkusja na początku wprowadzają nastrój oczekiwania. Możemy się domyśleć, że oboje ludzi są już ze sobą jakiś czas. Kobieta siedzi i czeka, aż jej wybranek wróci z biura. Gdy ten przychodzi ona robi mu awanturę, podejrzewając go o zdradę. Mężczyzna wychodzi i już nie wraca. 


Na płycie jest jeszcze jeden otwór, ale jest to remix kawałka „Intryga”. 


Cała płyta jak widać  jest jedną całością. Opowieścią o przypadkowym spotkaniu się dwóch osób szukających tego samego – miłości. EP–ka okraszona jest znakomitymi samplami z wyraźnym rapowym bitem, instrumentami klawiszowymi i solówkami na trąbce. Gdzieniegdzie usłyszeć można inne instrumenty perkusyjne, przeszkadzajki, czy też coś na wzór marimby. Wokal Mony jest wyraźny, ciepły i bardzo dobrze wkomponowany w muzyczny świat opowieści. Feto również pasuje do całej historii. Doskonale odgrywa „dialogi” swojego bohatera. Całość komponuje się bardzo dobrze, szczególnie, że jest to pierwszy krążek tej formacji. Płyta idealna na zimowe wieczory przy komiku z książką, lub romantyczne spotkania we dwoje. Polecam!


 

autor: Paweł Kociszewski
region: woj. pomorskie

Komentarze
Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy!




irj.pl 2012. Wszystkie prawa zastrzezone.