Imprezowy Rozkład Jazdy!

Wiadomości / Imprezy

Udany Festiwal MTV w Gdańsku (2011-08-12)
W dniach 5 i 6 sierpnia 2011 roku w Gdańsku odbył się festiwal MTV Gdańsk Dźwiga Muzę - Dance Edition 2011, który był istną hiphopową ucztą dla wielbicieli z całego kraju.

Cofnijmy się na chwilę do 2010 roku, kiedy to Festiwal MTV zmieniał swoją formułę. Jeden dzień był w pełni hiphopowy, a drugi klubowy. Chociaż pierwszy był przesycony klimatem ze znakomitymi koncertami i frekwencją, drugi okazał się kompletnym nieporozumieniem. Stąd też w 2011 roku na trzeciej edycji festiwalu zdecydowano się zrobić w pełni hiphopowy festiwal i okazało się, że to jest coś, czego publiczność oczekuje. Atrakcji było o wiele więcej niż rok temu, więc tym razem nie tylko tancerze mogli w ciągu dnia znaleźć coś dla siebie.



Od rana każdego dnia festiwalu odbywały się warsztaty taneczne ze światowej sławy tancerzami i choreografami - w tym roku m.in. gościli tacy ludzi jak Mr. Wiggles, Martin Kudelka, J.C. Winston, Brooklyn Terry czy Brian Green. Wszystkie namioty warsztatowe były pełne młodych pasjonatów tańca, którzy z radością wylewali siódme poty i zarazem świetnie się bawili. Z punktu widzenia obserwatora na warsztatach panowała przyjemna i luźna atmosfera. Czasem choreografowie pokazywali wymyślne układy za co zbierali wielkie brawa od uczniów, jak i od zwykłych obserwatorów.

W ciągu dnia odbywały się także warsztaty beatboxowe, na których ekspertami byli Blady Kris, Fatty K z Belgii oraz Dharni z Singapuru. Wyglądały ciekawie, można było popatrzeć na pokaz umiejętności utalentowanych beatboxerów. Na środku placu odbywały się także eliminacje do bitew tanecznych solo oraz bitwy beatboxowe. W przypadku beatboxu poziom uczestników był przyzwoity, ale zdecydowanie nie była to najwyższa półka, jaką można by oczekiwać. Beatbox po raz pierwszy zagościł na festiwalu i zdecydowanie należy tę nowość zaliczyć do plusów. Musi jednak minąć trochę czasu, zanim ten element zdobędzie potrzebną renomę i popularność. Zwycięzcą został beatboxer z Rosji.



W tym roku zmieniła się trochę strefa regeneracji, na której znalazło się osobne miejsce dla tancerzy oraz tuż obok miejsce na graffiti. Graffiti to także nowy element na festiwalu MTV, który również trzeba zaliczyć do plusów. Nie był on jednak jakoś szczególnie popularny wśród artystów, których było zaledwie kilku. Wartym odnotowania faktem jest Chali2na - gwiazda drugiego dnia festiwalu, który na ściance graffiti zostawił po sobie pamiątkę w postaci biało-czerwonego tuńczyka. Graffiti Jam był bardzo atrakcyjnym dodatkiem, także dla przeciętnego widza, który mógł przyjść i podziwiać efekty pracy artystów. Nieopodal była mała scena festiwalowa, na który odbywał się przegląd młodych ekip hiphopowych. W skład jury wchodzili Tede, Numer Raz oraz DJ Macu. Kilkanaście ekip prezentowało się przed ludźmi zgromadzonymi w strefie regeneracji i jury, walcząc o 1000 zł i możliwość wystąpienia wieczorem przed gwiazdami festiwalu. Największym minusem przegląd było chyba same jury - chodzi głównie to, że były to 3 osoby obdarzone podobnymi gustami muzycznymi, które znają się od lat i które grają razem. Przypuszczam, że mógł tu zaistnieć brak obiektywizmu. Gdyby w jury były 3 kompletnie różne od siebie osoby - efekt przeglądu można by ocenić o wiele lepiej. Ich wyborem zwyciężyła gdańska ekipa Chemol i Kolin. Zaprezentowali się na scenie, lecz nie wzbudziło to entuzjazmu wśród publiczności, poza małą grupką ich wielbicieli. Nas też muzycznie jakoś nie oczarowali i patrząc na ekipy pokazujący swoją twórczość podczas przeglądu, były tam o wiele lepsze formacje.

Każdego dnia wieczorem odbywały się wydarzenia na głównej scenie. Wszystko rozpoczynało się od flash moba tańczonego do numeru Missy Eliott. W tym roku za choreografie odpowiadała Anna Jujka, znana polska tancerka. Tym razem publiczność trochę niemrawo podchodziła do flash moba i zdecydowanie rok temu wyszło to o wiele lepiej. Poza tym, pierwszego dnia odbyło się jedno z najlepszych wydarzeń festiwalowych - pokaz beatboxu w wykonaniu Dharniego, Fatty K i Bladego Krisa. Był to niesamowity pokaz umiejętności, podczas którego każdy zasłużył na wielkie brawa. Wyróżnił się szczególnie Dharni z Singapuru prezentując klasę światową. Gdy zaczął po polsku śpiewać "Sutrę" Sistars i jednocześnie robiąc beatbox, publiczność oszalała. Coś fantastycznego!



Bitwy taneczne stały na wysokim poziomie. W solo powtórzyło się dużo tancerzy, którzy rok temu także walczyli o trofeum. Spora ich ilość pochodziła z Trójmiasta, ponownie udowadniając, że tutejszy poziom jest bardzo wysoki. Zwyciężczynią została Ryfa, która w drodze do finału pokonała m.in. faworytkę publiczności, Kari z DPS Kolectiv czy po zażartej bitwie obrońcę tytułu - Pablo. Emocji nie brakowało - mówiąc prosto - był ogień!

Jeśli chodzi o pokazy ekip tanecznych, tutaj także prezentowało się to dobrze. Jednak, kiedy na scenę wyszedł DPS w towarzystwie skrzypaczki i zaczęli pokaz - to był szał. Emocje, muzyczna perfekcja i taneczna ekspresja budziły oszałamiający podziw. Każdy po ich pokazie wiedział, że to właśnie oni powinni wygrać i tak też się stało.



Przejdźmy do koncertów, czyli wieczornych atrakcji festiwalowych. Z polskich artystów zagrali Vienio, Abradab, Grubson, Warszafski Deszcz i Trzeci Wymiar. Abradab pozytywnie zaskoczył, grając koncert z zespołem - muzyczny efekt był fantastyczny i po raz kolejny był to dowód, że rap brzmi na koncercie o wiele lepiej z żywymi instrumentami. Więcej w tym emocji i kunsztu, niż suchy, sztuczny bit. Grubson natomiast grający z DJ`em BRK udowodnił, że jak nikt inny w Polsce potrafi na scenie tworzyć show - był humor, była energia oraz kilku gości, wśród których znalazł się m.in. Jarecki. Grubson praktycznie zagrał tak jak zawsze, ale jest to tak widowiskowe i rozrywkowe, że póki co się nie nudzi.. Podczas koncertu dało się zauważyć wśród publiczności Chaliego2nę wraz z zespołem, który wyraźnie był pod wielkim wrażeniem polskiego rapera. Vienio i Trzeci Wymiar zagrali przyzwoicie, ale  niczym wyjątkowym publiczności nie zachwycili. Warszafski Deszcz natomiast także pokazał się z dobrej strony - ich koncertowe intro oparte na piosence z "Czterech Pancernych i Psa" robi wielkie wrażenie. Gdy Numer Raz i Tede wychodzili z parasolem w ręku, szał publiczności był nieporównywalny do niczego, co można było usłyszeć podczas tegorocznego festiwalu MTV. Chociaż jest to standardowy schemat ekipy WFD, wrażenie nadal robi dobre. Gościnnie na scenie pojawili się Grubson i Vienio.



Jeśli chodzi o występy zagranicznych gwiazd - Das EFX i Chaliego2ny - rozczarowała jedna rzecz - publiczność. Po koncercie Grubsona, na oko połowa placu udała się do wyjścia, mając w poważaniu, że za chwilę na scenie zagra jedna z legend gatunku. Nie jest to zrozumiałe dla mnie, choć biorąc pod uwagę młody wiek zebranych, można stwierdzić, że nie wiedzą co to jest Das EFX i ich to nie interesuje. Tylko po co przychodzić na festiwal dla polskich artystów, których ma się kilka razy w roku? Są oni przyzwoitym dodatkiem, ale atrakcją są zagraniczne gwiazdy, które są niezwykle rzadko w naszym kraju i prawie w ogóle w Trójmieście. Taka sama sytuacja miała miejsce po Warszafskim Deszczu, przed koncertem Chaliego2ny. Można spekulować, że są to artyści za mało komercyjni i popularni, aby młodzież została i posłuchała. Czy to taki duży problem, aby zostać i zobaczyć co to jest Das Efx czy Chali2na? Jest to kompletnie niezrozumiałe, bo lada chwila będzie w opinii publicznej pełno komentarzy marudzących, że koncerty hiphopowe w Polsce to komercja, ekipy przeznaczone dla masy, nie mające w sobie jakiejkolwiek jakości. Gdy organizatorzy festiwalu MTV postawili na muzyczną jakość, prezentując coś wyjątkowego, część publiczności zdecydowała się z tego zrezygnować.

Przejdźmy jednak do samych koncertów zagranicznych gwiazd. Das EFX zagrali dobry, energetyczny koncert, ale mam wrażenie, że oczekiwania chyba były większe niż możliwości. Czegoś w nim brakowało, aby był to koncert doskonały. Parę elementów zawiodło, jak np. zaproszenie na scenę polskich MC, którzy kompletnie się nie popisali i najlepiej, jakby tego elementu podczas koncertu nie było. Sam występ Das EFX był niezapomnianym przeżyciem dla wielbicieli rapu, którzy mogli usłyszeć kultowe hity na żywo 



Chali2na natomiast zrobił z wszystkich artystów najbardziej pozytywne wrażenie. Jego koncert, który także był grany z zespołem utalentowanych muzyków, był po prostu oszałamiający. Wielu słuchaczy podkreśla, że był to jeden z najlepszych koncertów w ich życiu i nie ma w tym ani krzty przesady. Chali swoim głosem wyprawiał niesamowite rzeczy, a towarzyszący mu instrumentaliści udowodnili chyba każdemu zebranemu, jak powinien prawdziwy hip-hop brzmieć na żywo. To właśnie Chali2na, a nie Das EFX udowodnił czym tak naprawdę jest prawdziwy hip-hop. Artysta, pomimo późnej pory i mniejszej ilości zebranych na placu niż kilka godzin wcześniej, tryskał pozytywną energią i humorem. Koncert był różnorodny i pełen emocji. Poleciały m.in. takie numery jak "Lock Shit down", "What`s Golden" i "Fat Boy". W jednym z kawałków na scenie dołączył do niego GrubSon, co było potwierdzeniem tego, że dzień wcześniej Chali był zachwycony jego koncertem. Grubson kilkakrotnie pojawiał się w tle, robiąc za akcent humorystyczny, często się wygłupiając. Chali2na po 2 w nocy usłyszał, że już musi kończyć, ale nie chciał tego robić i poprosił o zagranie jeszcze jednego numeru ku uciesze zebranych. Niesamowity koncert i fantastyczny artysta, który po jego zakończeniu poszedł do ludzi, przybijając wszystkim piątki.



Czas na podsumowanie trzeciej już edycji Festiwalu. Powoli klaruje się klimat Festiwalu MTV, który nie jest porównywalny do tego, co prezentuje Hip Hop Kemp czy Festiwal w Giżycku. Jest to coś oryginalnego, hipnotyzującego i jedynego w swoim rodzaju. Jest lekko, odprężająco i leniwie, ale wieczorem jest energia, moc i muzyczny dobrobyt. Jeśli nadal ten klimat będzie rozwijać się w takim tempie i będzie szedł w tym dobrym kierunku, za parę lat Festiwal MTV stanie się jednym z najciekawszych festiwali na mapie Europy. Frekwencja festiwalu cierpi trochę przez okres, w którym się odbywa. W tym samym czasie w Giżycku jest hip-hopowy festiwal, który ma dłuższy staż i renomę, więc wielbiciele dobrego rapu mają dylemat gdzie się udać. Najpewniej zmiana terminu na bardziej odpowiedni dla publiczności pomoże w rozwoju festiwalu. Póki co, mieliśmy w Polsce jeden z ciekawszych festiwali tego lata, który podbił publiczność znakomitymi koncertami i atmosferą. Już nie możemy się doczekać, czym za rok zaskoczą nas organizatorzy!



autor: Adam Siennica
region: woj. pomorskie

Komentarze
napisał anitadeby, 18-go sierpnia 2011, godz. 14:52



Witaj mój drogi

Jak się masz? Czuję się jak komunikuje się z tobą, mam na imię panna anita, jeden przez stan cywilny, to jest moja przyjemność z szacunkiem do uprawy zdrowej przyjaźni z was, ponieważ byłem pod wrażeniem swojego profilu. Mam

Komentarze mogą dodawać jedynie zalogowani użytkownicy!




irj.pl 2012. Wszystkie prawa zastrzezone.